Moje dzieci lubią bawić się różnymi masami. Plastelina, ciastolina, czy też każda masa domowej roboty chętnie są ugniatane, spłaszczane, przerabiane, wycinane itd. Doszłam do wniosku, że inne dzieci też pewnie chętnie pobawią się czymś takim. Dlatego na zajęcia plastyczne z dziewczynkami w wieku 5-7 lat przygotowałam masę sodową.

A dlaczego masę sodową, a nie solną. Mam spore problemy z palcami. Jeden jest notorycznie popękany i sól niestety bardzo go podrażnia. Masa sodowa jest o wiele bardziej delikatna, dzięki czemu nie mam problemów z jej przygotowaniem. Kiedyś już takową przygotowywałam, ale pomyliłam proporcje. We wpisie Masa, masa, masa jest błąd. Co gorsza, nie pamiętam już jak wtedy zrobiłam tę masę. Prawdopodobnie źle, bo dopiero teraz wyszła naprawdę fajnie. Prawidłowy przepis brzmi:

  • 1 miarka sody oczyszczonej
  • 1/2 miarki mąki kukurydzianej
  • 3/4 miarki wody

Wszystko to wymieszać w garnku i podgrzewać do momentu, gdy masa będzie już tworzyła kulę i będzie odchodzić od ścianek garnka. Tym razem stworzyłam wspaniałą masę. Trochę się chwalę, ale przygotowałam najpierw wersję dla moich dzieciaków. Masa sodowa przypominała w konsystencji ciastolinę. Udało nam się odbijać w niej trawy, a nawet listek. Niestety w czasie działań ciężko mi było robić zdjęcia, dlatego jest ich tylko kilka.

Masa ta ma ogromną zaletę. Jest samoutwardzalna, co oznacza, że następnego dnia medalion, który zrobiłam, był już całkowicie twardy. Można oczywiście wysuszyć masę w piekarniku, tak jak masę solną.

To była masa na próbę. A potem coś mnie podkusiło i na zajęcia przygotowałam masę z mąki ziemniaczanej. Pomyślałam, że dzięki temu masa będzie biała, a nie żółta. Łatwiej będzie ją barwić. I że po prostu będzie się lepiej prezentować. I to był duży błąd. Chociaż tak dokładnie to nie umiem powiedzieć, co źle zrobiłam. Może za krótko ją podgotowywałam? Wyszła trochę jak „glut”. Nie chciała odejść od ręki, jedynie podsypywanie mąką pomagało. Dziewczynki dzielnie walczyły i udało się nawet ulepić królika i sowę. W końcu wszystkie zakończyły pracę robiąc płaskorzeźby z kryształkami.

Na przyszłość wiem, że będę robić masę tylko z mąką kukurydzianą. Zużywa się tu dość dużo sody i żal by mi było znów coś źle zrobić. Wiem z innych blogów, że z kartoflanką też wychodzi, ale aż tak bardzo nie zależy mi na białym kolorze masy. A następnym razem to w ogóle przygotuję jeszcze inną masę 😉

Advertisements