Ostatnie tygodnie były dość trudne dla nas. Zaczęła się rozbudowa domu i jednocześnie dwuipółlatek się rozchorował. Wciąż się piętrzyły, zresztą wciąż piętrzą, jakieś mniejsze i większe problemy. Czasem jednak trzeba się od tego wszystkiego oderwać. Udaliśmy się więc do Klockowni.

Klockownia to edukacyjny plac zabaw w bródnowskiej galerii handlowej Renova przy Rembielińskiej. Czytałam już o nim wcześniej i bardzo mi się spodobał. Obiecałam sobie, że kiedyś zabiorę tam dzieci. I w końcu nadarzyła się okazja.

Ze zdjęć i opinii wyłaniały mi się ogromne sale pełne klocków. W rzeczywistości całość wcale nie zajmuje dużo miejsca, ale klocków faktycznie jest tam bez liku. W pierwszej części znajdują się zabawki dla najmłodszych. Znaleźć tu można klocki magnetyczne, klocki wafle, duplo i wiele innych. Dodatkowo jest też kuchenka i zjeżdżalnia dla samochodów. Zresztą dalej jest jeszcze jedna, większa zjeżdżalnia dla pojazdów. Część dla najmłodszych ma także różne zabawki, układanki, tablice manipulacyjne w stylu Montessori, czy taczki do przewożenia klocków. Wybór jest naprawdę imponujący.

Dalej znaleźć można duże piankowe klocki, z których buduje się rożne konstrukcje. Są dość miękkie, więc chętnie niszczono budowle, by móc rzucać się na nie.

Kawałek dalej stoją zaś stoły z małymi klockami konstrukcyjnymi. Przeznaczone są one dla starszych dzieci.

W kolejnej sali są duże plastikowe klocki, z których można budować wielkie budowle. Tu raczej też urzędują dzieci starsze. Agulka próbowała bawić się tymi klockami, ale miała problem ze złapaniem ich. Trochę dla niej za duże.

W ostatniej części, tzw. demolce, są miękkie duże klocki. Przypominały mi trochę tetrisa, bo mają podobne kształty i można z nich układać podobne poziomy. W pewnym momencie nasze dzieci włączyły się do zabawy z trójką sześcio-, siedmiolatek. Skończyło się to tym, że zamurowały nasze maluchy, które przyjęły ten fakt z radością. A potem z jeszcze większą frajdą burzyły ściany, by się wydostać z pułapki.

W Klockowni nie zapomniano też o rodzicach. Jest mini barek, gdzie można zamówić kawę czy herbatę, jakąś przekąskę. Oczywiście są też fotele, z których można obserwować bawiące się pociechy.

DSC_0068

Wszystkie sale mają bardzo miłą w dotyku wykładzinę, po której chodzi się w skarpetkach. Pełzające i raczkujące maluchy czuję się więc tam bardzo dobrze. Jak się okazało, honoruje się tam Kartę Dużej Rodziny, dzięki czemu udało się nam zapłacić odpowiednio mniej. Dlatego i my, rodzice czuliśmy się tam bardzo dobrze 😉

Niestety jest jeden mankament Klockowni. Znajduje się ona w centrum handlowym i na korytarzu przed wejściem ma ustawione zabawki na monety: karuzelę, pociąg, wóz strażacki itp. A to oznacza, że dziecko zanim wejdzie na plac zabaw, albo gdy już z niego wyjdzie będzie próbowało naciągnąć rodziców na płatną przejażdżkę którymś z pojazdów. Plusem jest to, że bliziutko jest cukiernia, więc można dziecię namówić na wspólne lody bądź ciacho, które osłodzą życie każdemu, również rodzicom.

Krótko mówiąc, warto odwiedzić Klockownię. Polecam, bo i dzieci były zadowolone, a i dla nas dorosłych było to ciekawe miejsce.

Reklamy