– Dzień dobry żółwiu.

– Dzień dobry.

– Co Ty tutaj robisz? Wydawało mi się, że lubisz wodę.

– Tak, lubię jeziora i las.

– Gdzie zazwyczaj można Cię spotkać?

– Tam, gdzie nie ma ludzi.

– Jeśli się nie mylę, to chyba w południowo-wschodniej Polsce. A powiedz mi żółwiu, co Ty lubisz jeść?

– Ryby i żaby.

– Chyba zjadasz też ślimaki, małże i owady wodne.

– Tak, lubię ślimaki.

– A ile Ty masz nóg?

– Jeden, dwa, trzy, cztery – powoli wylicza żółw.

– A ile masz głów?

– Jedną, nie jestem smokiem – chichocze żółwik.

– A masz ogon?

– Tak, o tu – pokazuje na tylną część ciała.

– A jak się rodzą małe żółwie.

– Z jajek.

– A te jajka to składasz w wodzie czy na lądzie?

– Hm – chwila zastanowienia – na lądzie.

– Tak, żółwie mamy szukają piaszczystych polan czasem nawet kilka kilometrów od swojego jeziora. Wykopują dołek i tam składają jaja. A ile jaj składasz naraz?

– 7, 9, 18 – niestety żółwik na razie umie liczyć do sześciu, a potem traci już trochę kontakt z realną matematyką.

– Żółwie błotne składają od 5 do 15 jaj. Wiesz ile to jest?

– … – pokazuje palce jednej ręki.

– Tak, jedna ręka ma 5 palców, Twoje obie ręce mają 10, a jeszcze jedna moja ręka i mamy w sumie 15. A jak duże są jaja?

– Nie wiem.

– Są owalne i mają około 2×3 cm. Zmieściłyby się w Twojej dłoni. A jak duży jest dorosły żółw?

– Taki – i pokazuje tak na oko pół metra.

– No, trochę mniejszy, ma około 20 cm. Jest trochę większy od mojej dłoni.

– Aha.

– A kto lubi zjadać jaja i małe żółwiki?

– Yyyy.

– Na przykład ptaki, sójki i kruki, ale i lisy. I chyba zjem Twoje małe żółwiki, bo jestem lisem. Am, am, am.

Wywiad z żółwiem zakończył się zabawą w gonienie żółwia i małych wyimaginowanych żółwików, które Ula chowała w swoich kieszeniach. Cała ta zabaw wyszła trochę przez przypadek. Dzień wcześniej czytaliśmy w książce „Andrzej Kruszewicz opowiada o zwierzętach” właśnie o żółwiu błotnym. Kiedy trzylatka przyszła do mnie twierdząc, że jest żółwiem, wykorzystałam sytuację, by sprawdzić, co zapamiętała. Oczywiście ten dialog nie jest wiernym zapisem wywiadu, ale tak mniej więcej wyglądał.

Aby utrwalić sobie wiedzę o żółwiach, wykonaliśmy jeszcze pracę plastyczną. Kartkę papieru zamalowałyśmy różnymi odcieniami zielonego. A potem Ula wycięła paski, które przyklejałyśmy do kartki. Takie małe ćwiczenie na małą motorykę. W ten sposób powstał nam przestrzenny pancerz żółwia. Trzeba było jeszcze dorysować głowę. I tu córka narysowała smutną minę. Stwierdziła, że nasza żółwica nie może znaleźć męża, dlatego jest smutna. Łapki dorysowałam, bo Uleńka chciała ich zbyt dużo dorysować. Ogon za to ona dorobiła, dość oryginalnie. No i musiały być jeszcze jaja, a dokładnie 5 jaj. To znów nasze kolejne ćwiczenie matematyczne. A jak są jaja, to i musi być lis, który chce je zjeść. To coś z czterema nogami narysowane na żółwich jajach, to jest właśnie lis.

W taki oto sposób świętowaliśmy Światowy Dzień Żółwia obchodzony 23. maja.

Wpis powstał w ramach projektu Mały Przyrodnik.

ma25c52582y2bprzyrodnik2b5

zdjęcie żółwia autorstwa Holger Uwe Schmitt CC-BY-SA-4.0

Reklamy