W sobotę odbyły się już kolejne zajęcia w ramach projektu „Z rodzicami poznaję świat”. Tym razem było bardzo kolorowo.

Przygotowałam kilka barwnych atrakcji. Zaczęliśmy od farbowania wody. Prosta czynność, a dała sporo radości. Okazało się też, że farby inaczej zachowują się w mleku. Woda od razu przybiera jedną barwę, a mleko przyjmuje fantazyjne wzory w różnych kolorach. A gdy się jeszcze doda kroplę płynu do mycia naczyń, robi się jeszcze ciekawiej. Warto przetestować w domu. Przed Wielkanocą wszędzie można kupić barwniki do jajek, więc łatwo można przeprowadzić te eksperymenty we własnej kuchni, a może lepiej łazience.

Wykorzystaliśmy też bibułę do zafarbowania wody w kubeczkach. Wystarczyło porwać ją na małe kawałeczki i zalać wodą. Wzorując się na eksperymencie z Ręcznie wykonane zrobiliśmy małe wulkany. Do trzech kubeczków dodaliśmy kwasek cytrynowy. W innym kubku rozpuściliśmy zaś sodę oczyszczoną w wodzie. Gdy dzieciaki nabrały do strzykawek trochę wody z sodą, później miały za zadanie zaaplikować ją do kolorowej wody z kwaskiem. Mieszanka okazała się wybuchowa i zrobiła się z tego niezła piana. Kolejna prosta zabawa, którą łatwo przeprowadzić w domowym zaciszu.

Przyszedł też czas na tęczowe Skittlesy. Inspiracją był eksperyment ze świetnego bloga Moje dzieci kreatywnie. Wystarczyło rozłożyć cukierki wokół talerza. Najmłodsi próbowali podjadać nasze składniki zabawy, ale rodzice na szczęście czuwali. Po wlaniu na talerz wody ukazały się nam piękne barwy. Niestety świadczące o chemicznych barwnikach tychże cukierków.

Zabawa kolorami nie mogła się obyć bez malowania. I to rękami, a nawet nogami. Udało się odbić parę małych łapek. Niektórzy woleli pędzle. A pewien młody człowiek tak wczuł się w malowanie, że musiał być przebrany w całości.

Ostatnią zabawą był kolorowy ryż. Przyznam się, że wykorzystałam trochę moich nieletnich i pracowali przy przygotowywaniu barwników. A dokładniej przy rwaniu bibuły, która miała zafarbować ryż. Całe szczęście świetnie się przy tym bawili, więc nie miałam poczucia zmuszania maluchów do pracy. Po nocy moczenia ryżu musiałam go jeszcze wysuszyć. Przydał się kaloryfer. Nasza praca nie poszła na marne, bo dzieciaki chętnie bawiły się ryżem, przesypywały go, mieszały, przerzucały. Chyba taka swobodna zabawa się im podobała.

Było naprawdę kolorowo. Zdjęcia z telefonu nie oddają tego co się tam działo. Warto więc samemu się zdecydować na wspólną zabawę z dziećmi i zrobieniu paru barwnych eksperymentów 🙂

Reklamy