Bardzo się cieszę, że istnieją serie wydawnicze dla dzieci. Dzięki temu łatwo wybiera mi się książki dla moich starszaków. Wystarczy, że wejdę do biblioteki i już wiem, że mam szukać Basi, Zuzi, Lenki, Balbinki albo Alberta. To naprawdę ułatwia życie rodzicom.

U nas nieustająco króluje Basia Zofii Staneckiej. W marcu czytaliśmy 43. Basię i kolegę z Haiti, 44. Basię i upał w zoo, 45. Basię i pieniądze oraz 46. Basię i gotowanie. Przyznam, że ta rezolutna pięciolatka stała się już częścią naszej rodziny. Ostatnio Uleńka dopytywała się nawet, kiedy pojedziemy odwiedzić Basię. Osobiście zaś uśmiałam się przy książce o gotowaniu, bo kiedyś Ulę obsypałam mąką, a ostatnio też Agulkę. A pilnowanie trójki dzieci, zarówno w kuchni, jak i innych miejscach, jest po prostu świetnym tematem na nowe tytuły. Może powinnam nawet coś podrzucić autorce.

W tym miesiącu pozostałe serie są reprezentowane przez pojedyncze książki. Tak się złożyło. Ale za to pojawiły się też u nas nowe postacie. Czytaliśmy więc znanego nam 47. Alberta i potwora oraz kilka nowości. 48. Księżniczka Balbinka i niebieska żaba oraz 49. Księżniczka Balbinka i prosiaczek Chlapcio przypadły do gustu dzieciakom. W serii są jeszcze dwa tytuły, ale na razie nigdzie ich nie mogę zdobyć.

Wypożyczyłam też dwie pozycje znanego polskiego pisarza dla dzieci, Wojciecha Widłaka. Dużo słyszałam o jego twórczości i chciałam przetestować czy spodoba się moim kilkulatkom. 50. Pan Kuleczka. Spotkania był całkiem fajnym zbiorem krótkich opowiadań, w których królowała kaczka Katastrofa. Jakoś pan Kuleczka trochę był w tle moim zdaniem. 51. Wesoły Ryjek powraca zaś podobał się młodszym, a dorosłym już niekoniecznie.

Trafiła się nam też 52. Księżniczka Lenka nie chce być grzeczna. Prosta historyjka, o tym że można się zmienić pod wpływem opinii innych ludzi. Do projektu Mały Przyrodnik czytaliśmy dodatkowo 53. O wróbelku Elemelku. A ponieważ w bibliotece nie było Zuzi z serii Mądra Mysz, to wypożyczyłam z tej serii 54. Maszyny i pojazdy w gospodarstwie rolniczym. Bez entuzjazmu.

W między czasie przewijały się nam wciąż nasze domowe książki, i o skarpetkach, i o Kozusze Kłamczusze, i o Muminkach. Marzec znów był pełen literatury dziecięcej. Obawiam się jednak, że cieplejsze dni sprawią, że będziemy czytać już tylko wieczorami, bo w ciągu dnia po prostu zabawa na dworze będzie ważniejsza 😉

Advertisements