20. marca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Wróbla. Czy ten mały ptak zasługuje aż na swoje święto? Czy jest aż tak ważny? A może jest zagrożony? Gdzie on właściwie żyje? Czym się żywi? Gdzie ma swoje gniazda? Po czym go w ogóle poznać? Pytań pojawia się dużo, a jak się okazuje odpowiedzi na nie wcale nie są takie oczywiste. Trzylatka i dwulatek spróbowali zgłębić wróblowe tajemnice.

Zacznę od tego, że wróbli u nas dostatek. W zimie królowały sikory i sójki, ale teraz wróciły do naszego ogrodu wróble, mazurki i kosy. Czasem siedzimy w naszych przeszkolonych drzwiach i po prostu patrzymy na szukające pożywienia w trawie i tujach ptaki. Niekiedy obserwujemy ich kąpiele. Ostatnio woda stała na plandece przykrywającej piaskownicę. Stworzył się mały aquapark, z którego z radością korzystały różne małe fruwające zwierzęta. U sąsiada zaś wciąż leżą jeszcze ścięte odrosty jabłoni i czereśni, ścięte w ramach wiosennych prac ogrodowych. Wróble urządziły tam sobie miejsce spotkań. I na niedawnym spacerze przyuważyliśmy je z trawą w dziobach. Chyba co poniektóre szykowały dla siebie gniazda.

Żeby jednak trochę więcej dowiedzieć się o wróblach, zaczęliśmy od obejrzenia kilku odcinków „Przygód kilku wróbla Ćwirka”. Ta animacja, mimo iż jest stworzona jako bajka dla dzieci, przekazuje wiele fachowej i rzetelnej wiedzy o ptakach. Głównym bohaterem jest Ćwirek, ale i inne gatunki są świetnie przedstawione w tym serialu. Czytaliśmy też wróbelka Elemelka. Jak się okazuje, nawet opisując leśne przyjęcie z daniami z owadów, można przemycić informacje o tym, co jedzą wróble.

Po filmowo-książkowym wstępie przeszliśmy później do konkretów. Dzieciaki są jeszcze małe, więc na naszą mapę trafił jedynie wróbel żyjący w Europie. Nie chciałam mącić im w tych małych główkach o różnych podgatunkach z całego świata. Wspomniałam o tym, że jest ich coraz mniej w różnych miejscach na świecie, ale trudno im w to uwierzyć, przy naszej ogrodowej obfitości tego gatunku.

Przyjrzeliśmy się też bliżej wróblom w przewodniku Colinsa i książeczce o dokarmianiu ptaków. Dzięki temu łatwiej było określić ich kolorystykę i wielkość. Dzieciaki dowiedziały się, czym żywią się wróble oraz jak wyglądają i gdzie mogą znajdować się ich gniazda.

Chciałam w ramach zabawy z maluchami zrobić witrażyki wiosenne z bibuły. Wzorowałam się na witrażykach Kusiątek. Nawycinałam się wróbelków, kwiatków, serduszek. I już chciałam wspólnie z maluchami kleić bibułę, gdy Ula wpadła w modowy szał. Zabrała mi krepinę i zamiast wycinać kształty do witrażyków, zrobiła sobie suknię. Brat poszedł za jej przykładem. A ja zwątpiłam i do tej pory nie dokończyliśmy tych witrażyków. Może jeszcze przyjdzie na nie czas.

Udała się za to inna praca plastyczna. Zrobiliśmy gniazdka dla wróbli na papierowych talerzykach. Narysowałam na kartce kształty tych ptaków i jajek. Trzylatka szalała w ferworze wycinania. Nożyczki to wręcz jej nowa pasja i radzi sobie z nimi coraz lepiej. Wycięła więc te kształty dla siebie i dla brata. A później stało się coś niesamowitego. Wojtek włączył się w kolorowanie i przyklejanie sianka. Stworzył swoją pierwszą pracę plastyczną, której po drodze nie zniszczył. Może powoli będzie wyrastał ze swojego destrukcyjnego dwulactwa?

Temat wróblowy dość często się u nas pojawia, bo to ptaki, które są blisko. Będziemy jeszcze zgłębiać więcej tajemnic tego małego ptaka, gdy znów nadarzy się okazja.

Wpis powstał w ramach projektu Mały Przyrodnik

ma25c52582y2bprzyrodnik2b5

 

Reklamy