Jakiś czas temu Ula dostała książeczkę z księżniczkami. Uwielbia je, często mówi, że sama jest księżniczką, więc z chęcią podjęła się rozwiązywania wszystkich zadań, które znalazła w środku. Kolorowanie czy szukanie różnic nie stanowiło problemu. Zaciekawiła ją jednak wykreślanka.

Dużo liter. Moja trzylatka na razie bezbłędnie odnajduje pierwszą literę swojego imienia. Z resztą bywa różnie. A ponieważ książeczka była w języku słowackim, nie chciałam jej mącić w głowie obcymi wyrazami. Po prostu wyszukiwałyśmy liter jej imienia, jej brata, siostry itd. Litery poszczególnych wyrazów malowałyśmy na różne kolory. Niestety były mocno rozstrzelone po całej wykreślance, więc nawet dla mnie nie było czytelne, jakie wyrazy tam się znajdują. Postanowiłam więc zrobić własną wykreślankę.

Przygotowałam kartkę formatu A3, którą podzieliłam na 54 kratki. Wyszło mi dziewięć linijek po sześć liter. Postanowiłam wpisać najlepiej znane dzieciom wyrazy. Dlatego jest mama, i tata, i babcia, ale też kot, pies i koń. Starałam się, by w każdej linijce znalazł się co najmniej jeden albo dwa wyrazy. Gdy wszystko było gotowe, usiedliśmy do wspólnego wyszukiwania słów.

Dzieciaki uzbrojone w kredki najpierw szukały znanych im słów. Wojtek bez problemu odnalazł wyraz tata. Zresztą gdy widzi literę T od razu mówi, że to tata. Ula odszukała swoje imię. I zaczęliśmy kolorować. Każdy wyraz miał być pokolorowany jedną kredką. Dzięki temu teraz łatwo odczytać wszystkie ukryte w wykreślance słowa. Trochę się spierali oczywiście o barwy, przy Agulce próbowali chyba w sumie trzech kolorów zanim zdecydowali się na brązowy. Troszkę im pomogłam w tym zamalowywaniu kratek, ale efekt wyszedł całkiem fajny.

IMG_2589

Nasze skończone dzieło zawisło na lodówce przyczepione magnesami … literkami. Ta moja wariacja czytania globalnego spodobała się dzieciakom. Teraz niekiedy tylko pytam, co jest napisane na niebieskim tle, albo gdzie jest słowo las i maluchy mi odpowiadają. Może niedługo stworzymy wykreślankę z innymi słowami?

Advertisements