Kontynuujemy wyzwanie książkowe, a raczej tradycję zapisywania tytułów przeczytanych pozycji. Jest to bardzo pomocne przy mojej słabej pamięci do tytułów. Tyczy się to zarówno książek, jak i filmów. Muszę zobaczyć co jest w środku, by mieć pewność, czy już to czytałam albo oglądałam.

Ponieważ mój dwulatek wciąż jest zakochany w Basi, wypożyczyłam ostatnio trzy pozycje z serii: 21. Basia i nowy braciszek, 22. Basia i bałagan oraz 23. Basia i urodziny w muzeum. Wojtek, w przeciwieństwie do mnie, patrzy na okładki i wskazuje te, które już czytaliśmy. Powiem więcej, on pamięta dokładnie tytuły. Widać, że wrodził się w Tatę.

Rozpoczęliśmy także czytanie dwóch innych serii. Koleżanka poleciła nam Zuzię (Mądra mysz z wyd. Media Rodzina). Starszakom bardzo spodobały się te książeczki. Czytaliśmy już 24. Zuzia jedzie na wakacje, 25. Zuzi rusza się ząb i 26. Zuzia idzie na bal przebierańców. Drugą serią jest Albert. Wydaje mi się, że to trochę dla starszych przedszkolaków, ale Ula chętnie do niego wraca. Dlatego wypożyczaliśmy już 27. Albert się martwi, 28. Co się stało z Albertem? i 29. Czy Albert jest tchórzem? Przyznam, że w ciekawy, taki typowo skandynawski sposób przedstawione są w tych książkach problemy małych dzieci i różne ich rozwiązania.

Byliśmy u dziadków i czytaliśmy sporo takich małych książeczek z króciutkimi bajeczkami/opowiadaniami/wierszykami. Mocno podbiło to nam liczbę lutowych pozycji, ale trzeba pamiętać, że przeczytanie jednej takiej książki zajmuje czasem nawet mniej niż minutę. Dlatego ich tak dużo: 30. Rozbójnicy, 31. Królowa Śniegu, 32. Pan kotek był chory, 33. Mała owieczka, 34. Autobus, 35. Dżok (a to akurat dłuższa pozycja o pewnym psie).

Do tego doszły nasze hity wyciągnięte z zasobów moich rodziców i cioci Basi. Klasyka gatunku, czyli 36. Kozucha Kłamczucha Janiny Porazińskiej. Dzieciaki świetnie udają, że „nic nie jadły, nic nie piły”. Do tego 37. Przygody jeża spod miasta Zgierza Wandy Chotomskiej i strażackie must have 38. Jak Wojtek został strażakiem. U nas temat strażacki aktualny wciąż od pół roku i wcale nie wygasa.

Oczywiście nasza nowość, 39. Pucio mówi pierwsze słowa, czytamy prawie każdego dnia. Odważę się nawet powiedzieć, że trzylatka sama już ją czyta 😉

W spisie naszych lutowych lektur znalazły się jeszcze: 40. A ja nie chcę być księżniczką, 41. Krokodyl Maks i urodzinowa zagadka oraz odnalezione u dziadków 42. Skarby w Dolinie Muminków.

Duża część książek pochodzi z naszej Biblioteki Publicznej. Bez niej byłabym skazana na czytanie w kółko tych samych pozycji, które mamy w domu. A szczególnie mój dwulatek często przychodzi do mnie i mówi po prostu „mama czytaj”. Oby mu tak zostało, jak najdłużej.

Zdjęcie autorstwa Pimthida, CC BY-NC-ND 2.0
Advertisements