y P27. lutego obchodzony jest Dzień Niedźwiedzia Polarnego. Z tej okazji przez cały miesiąc gdzieś ten biały miś pojawiał się w naszych zabawach. I o tym właśnie będzie słów kilka.

Niestety nie mamy w domu, ani nie znaleźliśmy w bibliotece, żadnych książek o tych arktycznych zwierzętach. Z tej okazji dzieciaki miały okazję obejrzeć kilka filmików na you tube, m.in. o ten i ten. Dzięki nim zobaczyły, jak wyglądają te majestatyczne niedźwiedzie, jak się poruszają, jak polują. Było to punktem wyjścia do dalszych naszych działań.

W zeszłym miesiącu byliśmy na biegunie południowym, a teraz na północnym. By ułatwić dzieciom zrozumienie, gdzie one się znajdują, przygotowałam mapę świata. Już od dłuższego czasu nie mamy drukarki, więc wiele rzeczy rysuję ręcznie. Tę mapę również. Ćwiczenia z kartografii miałam dawno temu, ale myślę, że i tak rozpoznawalne są wszystkie kontynenty. Chciałam, by była to kolorowanka. Najpierw Ula postanowiła pomalować na niebiesko oceany i morza. Wojtek zaś zaczął malować na zielono kontynenty. Dość szybko stwierdził jednak, że fajniej jest mazać różnymi kolorami po mapie. W końcu osobiście już kończyłam kolorowanie, bo dzieciaki się znudziły taką dużą malowanką. Przygotowałam również papierowego pingwina i niedźwiedzia polarnego. Wspólnie nakleiliśmy ich na odpowiednich biegunach. W ten oto sposób zapoczątkowaliśmy tradycję uzupełniania mapy o kolejne gatunki, które będziemy w tym roku jeszcze omawiać.

Aby pokazać, jak wygląda Arktyka, stworzyłam mały model w plastikowym pudełku. Wrzuciłam do niego kostki lodu i dolałam trochę wody. Dzień wcześniej przygotowałam figurki z gliny niedźwiedzia polarnego i foki, która jest przysmakiem tego pierwszego. Trzylatka od razu złapała za obie figurki i stwierdziła, że miś ratuje fokę. Na nic się zdały moje tłumaczenia i perswazje. Dla Uli oba te gatunki żyją w przyjaźni i chwilowo nic tego zmienić nie może.

img_2385

Wojtek zajął się eksploracją Arktyki. Kostki lodu szybko się zmniejszały, szczególnie w kontakcie z jego ciepłymi łapkami. Zauważył to zjawisko, ale nie wiem, na ile zrozumiał krótki wykład o ocieplaniu się klimatu. A to ewidentnie zadziało się w naszej małej Arktyce. Poza lodem również gliniane figurki zaczęły się rozpuszczać. Okazało się to świetną zabawą sensoryczną. Rozmazywanie na stole rozwodnionej gliny sprawiło dzieciakom wielką radochę.

Kolejnym punktem naszych niedźwiedziowych zmagań była praca plastyczna. Przygotowałam niedźwiedzia z papieru, który może stać. Dwulatek od razu zabrał się za kolorowanie. Trzylatka wolała pojedynczego misia. Wyjaśniłam dzieciakom, że skóra niedźwiedzi polarnych jest czarna, dlatego skrzętnie zaczęli kolorować. Wojtek, jak przystało na dwulatka, szybko się znudził i zamiast kolorować wziął nożyczki i pociął miśka. Ula zaś dokończyła swojego malować na czarno, zrobiła mu też wielkie pomarańczowe oko. Mimo iż futro niedźwiedzia jest przezroczyste, do jego zrobienia wykorzystaliśmy białą watę. Uleńka sama kleiła bawełniane kłaczki, a ja jedynie dokleiłam nos, oko i ucho. Wyszedł nam taki puchaty miś.

A pewnego dnia dzieciaki wyciągnęły wszystkie garnki i patelnie. Kiedy tak na nich spojrzałam z tym całym asortymentem kuchennym, wpadłam na pomysł zabawy. Już w naszej pudełkowej Arktyce odkryliśmy, że lód się rozpuszcza, a na filmach widzieliśmy, jak niedźwiedzie skaczą z kry na krę. I tak garnki zamieniły się w pływający lód, a dzieciaki, tak jak miśki, musiały przechodzić z kry na krę. Przy okazji poćwiczyły sobie zmysł równowagi i motorykę dużą.

 

wpis powstał w ramach projektu Mały Przyrodnikma25c52582y2bprzyrodnik2b5

Advertisements