Dziś kontynuowaliśmy zajęcia dotykowe w ramach projektu „Z rodzicami poznaję świat. Program zajęć rozwojowych dla najmłodszych i rodziców”. Plan był bardzo prosty – przygotować kilka różnych mas plastycznych i pozwolić dzieciom się nimi bawić. I chyba miało to sens.

Maluchy wraz z rodzicami miały możliwość poznać konsystencję, barwy i właściwości piasku kinetycznego, gliny rzeźbiarskiej, domowej piankoliny i jednej jadalnej masy plastycznej. Wrażeniom dotykowym towarzyszyły także wrażenia wzrokowe. Dzięki foremkom zabawa była jeszcze ciekawsza.

Największe wzięcie miał piasek kinetyczny. Nie wiem, czy bardziej było to zasługą wyrazistych barw, czy własności tej masy. Był on kupiony specjalnie na te zajęcia. Ale żeby się nim bawić, z powodzeniem można zrobić go samemu. Przepisu można szukać pod nazwą piasek księżycowy. W zasadzie w wielu miejscach w sieci powtarza się taka receptura: mąka i olej jadalny (ewentualnie oliwka dla dzieci). Należy je zmieszać w proporcjach 8:1, czyli 8 szklanek mąki + 1 szklanka oleju. Jeśli dodamy do tego barwniki spożywcze, powstanie wielobarwna masa o zbliżonych właściwościach do piasku kinetycznego. Na jesieni Ula z Wojtkiem testowali ten przepis. Zabawa była przednia, a ja cieszyłam się niezmiernie, że bałagan robimy w ogrodzie, a nie w domu.

Glina jest chyba zbyt monochromatyczna dla dzieci. Zauważyłam, że głównie dorośli wykonali kilka „rzeźb”. Najmłodsi szybko się nudzili przy zabawie tą masą. Przyznam, że w tym tygodniu i moje dzieci miały okazję polepić z gliny. Zabawa trwała ok. 5 minut. Zdziwiłam się, że tak krótko, ale to chyba właśnie wynika z jednobarwności tej masy.

Piankolina to banalnie prosta masa, którą można zrobić dosłownie w minutę. Wystarczy pianka do golenia i mąka ziemniaczana. Na zajęciach dodaliśmy jeszcze trochę kurkumy, by uzyskać żółty kolor i papryki suszonej, by uzyskać czerwony kolor. O tym jak moje dzieci bawiły się domową piankoliną pisałam już tutaj. A o tym, jak bawiły się małe rączki dziś, pokazują zdjęcia.

Ostatnią z mas plastycznych, które przygotowałam na dzisiaj, była masa jadalna. Oczywiście to nie jest tak, że tę masę można jeść, ale składa się ona tylko z jadalnych składników. Warto dzieci nauczyć po prostu, że masy plastyczne nie są do jedzenia. Dobrze jednak, gdy próba skosztowania nie będzie groziła niczym złym. Ta prosta masa, której przepis znalazłam tu, składa się z bitej śmietany, skrobi kukurydzianej i oliwy z oliwek. Wrażenia dotykowe niezapomniane. Smakowe też, bo widziałam podjadaczy śmietany.

Co jakiś czas pojawiają się na blogu różne masy plastyczne, które robimy z Ulą i Wojtkiem. Wszystkie, niezależnie od składników, pozwalają na ćwiczenie motoryki małej, ćwiczą sensorykę i są po prostu świetną zabawą, do której zachęcam również dorosłych. Ugniatanie i lepienie wyzwala w dzieciach kreatywność. Jest to też świetny uspokajacz i zajmowacz czasu, dzięki któremu względnie bezproblemowo można napić się herbaty lub kawy. Same plusy, oczywiście pomijając sprzątanie 😉

Reklamy