Pamiętacie Pucia, o którym pisałam wcześniej? Teraz powraca w trochę innej roli. Tym razem mówi swoje pierwsze słowa. I to od razu z jakim rozmachem.

Kiedy zobaczyłam, że nowy Pucio już się ukazał, czym prędzej zamówiłam go przez internet. Nie omieszkałam powiedzieć dzieciom, że już niedługo przyjdzie do nas właśnie ta książka. Czekaliśmy więc niecierpliwie razem, aż w końcu paczka do nas dotarła. Od tej pory zaczytujemy się nowym Puciem. Ula z Wojtkiem podłapali to określenie i sami teraz przychodzą i mówią, że chcą poczytać „nowego Pucia”.

Historyjka jest bardzo prosta. Opowiada dzień z życia Pucia i jego rodziny. Mamy więc pobudkę, śniadanie, wyjście do przedszkola, zabawę tamże, zakupy, tort urodzinowy, wyjście na basen, wieczorną kąpiel i usypianie. Niby nic nadzwyczajnego, ale podane jest to w rewelacyjnej formie. Krótki tekst na każdej stronie opowiada o tym, co właśnie się dzieje. Dużo więcej można wyczytać z ilustracji Joanny Kłos, które uwielbiam ja, i które uwielbiają dzieci.

Nowością w tym wydaniu są oczywiście słowa. Pojawiają się tu rzeczowniki, takie jak łóżko, księżyc, bułka, mleko, ręcznik. Wyrazy określające przedmioty, z których codziennie korzystamy, i które nas otaczają. Dodatkowo pojawiają się czasowniki, czyli co robi? Na przykład idzie, biegnie, dmucha, śpi. I jeszcze przymiotniki. Wesoły-smutny, mały-duży, mokry-suchy. I jeszcze bym zapomniała, ostatnia rzecz – określenie położenia, czyli pod stołem, na krześle, w koszu.

Pierwszy raz czytaliśmy tę książkę razem. Omówiliśmy wszystkie słowa i każdą sytuację. Teraz maluchy radzą sobie same. Jednego wieczoru, gdy dzieciaki były już gotowe do spania, poprosiłam, by wybrały książkę do poczytania. Niestety Agulka się przebudziła i musiałam się nią zająć. Wtedy Uleńka wzięła Pucia i zaczęła czytać bratu. Zapamiętała prawie cały tekst i świetnie go odtworzyła. Byłam pod wielkim wrażeniem. Dla niej już te słowa nie są trudne, dobrze je zna, ale mimo wszystko książka się jej podoba i chętnie po nią sięga. Wojtulek też zna już te wszystkie słowa, ale uznaje to za niezłą zabawę, gdy rozpozna wszystkie i dobrze nazwie ilustracje.

Pucio jest świetną książką również dla młodszych dzieci. Myślę, że już z roczniakiem można rozpoznawać przedmioty. A wspólne oglądanie świetnych ilustracji będzie na pewno przyjemnym czasem, zarówno dla malucha, jak i rodzica. Bardzo pozytywna i ciepła rodzina Pucia podbije pewnie jeszcze niejedno dziecięce (i dorosłe) serce.

Advertisements