Niedawno opisałam pierwsze mobile, które zrobiłam dla Agulki. Później jeszcze przygotowałam trzy kolejne. Jednak nie do końca trzymałam się zasad pedagogiki Montessori, a raczej się tylko nimi inspirowałam.

Od 8. tygodnia życia można pokazać maluchowi mobil tancerki. Jest on bardzo prosty do wykonania. Wystarczy wydrukować wzór, np. stąd, i odrysować na papierze holograficznym. Tak, powinno się to zrobić na papierze holograficznym, bo dzięki temu jest niesamowity efekt wizualny. Tancerki wyglądają jakby delikatnie pląsały, a światło wspaniale operuje na wzorach tegoż papieru.

No cóż, w mojej miejscowości o takim papierze nawet nikt nie słyszał, a zamawiać z internetu nie chciałam ze względu na czas przesyłki. Dodatkowym problemem okazał się brak drukarki, a raczej tuszu. Zrobiłam więc coś na kształt tancerek. Sama sobie wyrysowałam linie i wycięłam kształty. Nawet było to zbliżone do oryginału. Problemem pozostawał brak błyszczącego papieru. Z pomocą przyszli jednak dziadkowie, którzy kilka dni wcześniej poczęstowali mnie czekoladkami Malaga, Tiki Taki i Kasztanki. Jako przewidująca matka zebrałam złotka po cukierkach i obkleiłam nimi później moje tancerki. Efekt wyszedł całkiem niezły jak na takie chałupnicze rozwiązanie. Podobał się też dzieciorom, w tym najmłodszej, najbardziej zainteresowanej.

Od 10. do 16. tygodnia przewidziane są mobile kolibry, motyle i wieloryby. Te ostatnie w ogóle do mnie nie przemawiają. Nie wiem co ciekawego może być w zwykłym obrazku wieloryba. Oczywiście to moje prywatne zdanie. Skupiłam się więc na kolibrach i motylach.

Kolibry zrobiłam techniką origami. Poszukałam na youtube odpowiedniego filmiku z instrukcją. Przetestowałam dwa, ale z czystym sumieniem mogę polecić ten. Jest on w miarę prosty, a jednocześnie wychodzi z tego całkiem efektowne dzieło. Wykorzystałam różnokolorowe papiery i w ten sposób Agulka miała nad sobą całe stadko kolibrów.

Z motylami długo się zastanawiałam jak je wykonać. Widziałam przeróżne techniki wykorzystujące papier, plastik czy włóczkę. Wygrała jednak koncepcja najprostsza, ale wciąż ładna wizualnie. Nie miałam patyczków kreatywnych, więc przewiązałam jedynie je nitką. No dobra, przyznam się szczerze, że szukałam po prostu czegoś łatwego, bo akurat miałam w tamtym tygodniu mało czasu na tworzenie czegokolwiek. I tak wybór padł na ten wzór. Jest on daleki od pedagogiki Montessori, bo ta nakazuje pokazywać prawdziwy świat, więc i motyle powinny być w kształcie prawdziwych motyli, a nie tylko je przypominać. Mimo wszystko wyszło całkiem dobrze.

Więcej mobili już robić nie będę. Agulka jest teraz zainteresowana bardziej chwytaniem i rzadko spogląda na to co jej powiesiłam nad łóżeczkiem. Chce się też bardziej bawić, potrzebuje więcej kontaktu wzrokowego i prostego dotyku. Dlatego już niedługo zbiorę garść pomysłów na zabawy dla takich małych niemowlaków, a nuż się komuś przydadzą.

Advertisements