Pierwszy śnieg już spadł, ale my jakoś już wcześniej o nim myśleliśmy. W zeszłą zimę udało się nam ulepić jednego bałwana i raz wyjść na sanki. Trochę mało, by nazwać to białym szaleństwem. Dlatego teraz sami sobie wyprodukowaliśmy śnieg.

Nie umiem podać jednego źródła, bo widziałam ten przepis na wielu stronach internetowych. Jest to banalnie prosty sposób, by zima zagościła w domu, niezależnie od pory roku. Wystarczą do tego tylko dwa składniki: mąka ziemniaczana oraz pianka do golenia. Niestety nie jest to oczywiste, że w każdym w domu te rzeczy są. Kartoflanka się jeszcze u nas znalazła, ale z pianką było gorzej. Mój mąż takowej nie stosuje, więc musiałam ją dokupić, by udała się nam nasza śnieżna zabawa.

Dzieciaki niezwykle chętnie bawią się wszelkimi masami plastycznymi. Ta była bardzo ciekawa dla nich, bo mogli doświadczyć czegoś nowego, miękkości pianki do golenia. W połączeniu z mąką ziemniaczaną tworzyła się fajna struktura. Ciężko mi podać dokładne proporcje, gdyż raz dosypywaliśmy mąki, a innym razem dokładaliśmy pianki, by w końcu masa uzyskała pożądaną konsystencję. Pożądaną, czyli umożliwiającą lepienie.

Masę tę, zwaną również śniegoliną, można formować w różne kształty. Udało się nam ulepić kulki, z których powstał bałwanek. Ula tworzyła coś na kształt zamku. Wojtek kroił masę nożem. Ich rączki nieźle się napracowały w czasie tej zabawy. Idealny sposób na ćwiczenie motoryki małej.

Córka jednak po jakimś czasie stwierdziła, że ma dość i poszła się umyć. Syn pozostał jednak na posterunku. Ugniatanie, wyciskanie, wałkowanie i wykrajanie zajęły go na dobrą godzinę. Na jego twarzy malowała się mina pełna zawziętości i skupienia. Mimo to widać było radość z zabawy.

Kiedy i on skończył już zajmować się śniegoliną, przyszedł czas na sprzątanie. No cóż, ubranka dziecięce poszły od razu do prania. Przydałyby się fartuszki do malowania, na przykład te z IKEI. Chyba muszę je w końcu zakupić. Gorzej jednak wyglądało otoczenie stołu. Mąka i sama masa były wszędzie. Stół był przykryty folią, więc przynajmniej on się dał łatwo doczyścić. Ławka i podłoga były do zamiecenia i mycia. Zapach pianki został jednak na długo.

Mimo wielkiego bałaganu warto było zrobić śnieg. Gdzieś znalazłam też propozycję, by używając barwników spożywczych zrobić z tego kolorowe masy, jak w play-doh. Można też wykorzystać foremki do ciastek i wycinać ciekawe kształty ze śniegoliny (foremki też muszę w końcu zakupić). Generalnie trzeba dać dziecku trochę wolności w tej całkiem sympatycznej, choć niewątpliwie brudzącej zabawie.

Reklamy