Dzieci, przynajmniej moje, są bardzo spostrzegawcze. Zawsze dostrzegą zmiany w otoczeniu. Na przykład, że brakuje zabawki, którą jeszcze wczoraj się bawiły, albo że pojawiło się coś nowego w koszu z klockami. Ciężko mi też podjadać coś słodkiego, bo zazwyczaj kończy się tym, że muszę wymyślać czym odwrócić ich uwagę od czekolady, ciasteczek czy innych moich słabości. Egoistycznie nie lubię się z nimi dzielić tego typu rzeczami, bo przecież muszę dbać o ich zdrowe ząbki 😉

Dzieci są bardzo spostrzegawcze i chętnie ćwiczą tę umiejętność. Książki obrazkowe są świetną pomocą. Mamy w domu kilka takich pozycji, nad którymi spędzamy razem dużo czasu. Przyznam, że maluchy mają niesłabnący entuzjazm do oglądania po tysiąckroć tych samych stron i wyszukiwania tych samych szczegółów. W dużej mierze chyba już znają te rysunki na pamięć, mimo to z chęcią zasiadają do wspólnego oglądania.

Rok w lesie

Pierwszą z książek, o których chcę napisać jest „Rok w lesie”. Pozycja bardzo mi bliska, bo przyrodnicza. Z racji mojego wykształcenia staram się dzieciom pokazywać świat natury, zarówno w książkach, jak i w naturze. Rysunki Emilii Dziubak przedstawiają wycinek lasu we wszystkich miesiącach roku. Są zwierzęta, są rośliny, jest leśniczy ze swoją leśniczówką, czasem trafią się turyści. Każda strona, mimo że podobna do innych, ukazuje to, co dzieje się w lesie w różnych porach roku. Dzięki temu książkę można oglądać na dwa sposoby.

Jak oglądać tę książkę?

Pierwszy sposób to po prostu zapoznawanie się z leśnym krajobrazem. W styczniu widać śpiącego niedźwiedzia, zamarzniętą rzekę, brak liści na drzewach, i oczywiście śnieg, przykrywający zamarznięty las. W październiku zaś występuje feeria barw, złota polska jesień. Gdzieniegdzie zauważyć można owady, mrówki, kowale, pszczoły, ale i ptaki, choćby sowy i sikory, a także ssaki, między innymi nietoperze, bobry, lisy. Łatwo więc ćwiczyć spostrzegawczość wyszukując poszczególne zwierzęta. Dzieciaki uwielbiają prześcigać się, kto pierwszy odnajdzie zwierzę. Ja muszę jedynie pilnować, czy dobrze wskazują, ewentualnie trochę naprowadzać. Czasem się okazuje, że mylą lisa z wiewiórką, albo biedronkę z kowalem. Dla usprawiedliwienia dodam, że to przecież trzylatka i niespełna dwulatek, więc chyba mają prawo jeszcze niekiedy się mylić.

Drugim sposobem na oglądanie tej książki jest śledzenie losów zwierząt w każdym z miesięcy. Uleńka uwielbia patrzeć na sowy. Przeglądamy razem każdy miesiąc i patrzymy co robią te nocne ptaki. A okazuje się to ciekawe, że w zimie sowa jest jeszcze samotna, ale już w marcu zaczyna się spotykać ze swoją drugą połówką. W kwietniu wspólnie wiją gniazdo, w maju wysiadują już jajka, by w czerwcu opiekować się młodymi. W lipcu sówki są jeszcze nieopierzone, w sierpniu już wyglądają prawie jak dorosłe, a w kolejnych miesiącach znowu sowa jest samotna. Podobny cykl można prześledzić też u lisów i bobrów.

Czego się można dowiedzieć o zwierzakach?

Książka oczywiście nie jest tylko dla przyrodników. Na początku znajduje się rozkładówka ze zwierzętami, występującymi na kartach tej pozycji. Opisy są bardzo przyjazne i napisane z humorem. Chociażby taka gąsienica: „Co z nas wyrośnie? Nie wiemy. Podobno będziemy potrafiły latać … Nie możemy się doczekać i wciąż tylko jemy i jemy!” Warto więc przed przeglądaniem rysunków poszczególnych miesięcy zapoznać się z bohaterami tej książki. Można się dowiedzieć co nieco o nich w bardzo ciekawy sposób.

Na końcu znajduje się zaś podziemny labirynt. Można łączyć zaginione przedmioty albo dobierać w pary zwierzęta i ich pożywienie. Możliwości jest dużo, choć mój dwulatek pokazuje głównie na kości, które kojarzą mu się z psami.

Zdecydowanie „Rok w lesie” jest dla nas świetną pozycją do nauki spostrzegawczości. Przy okazji dzieciaki poznają różne gatunki zwierząt, ich miejsca zamieszkania, przysmaki, cykl życia. Mamy w domu także inne, już nie przyrodnicze, książki, które dzieciaki uwielbiają oglądać. Ale o tym napiszę już w kolejnych postach.

Reklamy