Jakby tu przywitać się z taką dziwną dłonią? Coś w niej jest, przesypuje się, ma jakiś kolor, można tego dotknąć. O tym mniej więcej myślały dzieciaki, gdy zobaczyły sensoryczne rękawiczki.

Przeglądając różne strony w internecie natknęłam się właśnie na pomysł łapek sensorycznych. Można zobaczyć je między innymi tu i tu. Bardzo spodobał mi się ten pomysł i od razu przeszłam w fazę wykonania takiej zabawki. No niestety okazało się, że czasem lepiej coś zaplanować niż od razu wpadać w wir pracy.

Rękawiczki

Po pierwsze, do wykonania łapek najlepiej używać rękawiczek lateksowych. Dostępne są między innymi w aptekach, ale i pełno ich na allegro. W domu miałam jednak tylko rękawiczki winylowe i nitrylowe. Gdy Kyś prowadzi szkolenia z pierwszej pomocy korzysta głównie z takich rękawiczek. Lateksy są mniej wygodne i szybciej się rwą. Mimo to są lepsze do tej zabawy. Można bowiem je na przykład nadmuchać, co niezbyt się udaje z winylami. Są też cieńsze dzięki czemu łatwiej wyczuć strukturę tego co znajduje się w rękawiczce. Ma to też wady, bo łatwiej się rwą i wtedy wszystko wysypuje się na podłogę. Jak się okazało winyle da się przegryźć, więc liczyć się trzeba z ewentualnością zamiatania niezależnie od rodzaju materii, z której wykonano rękawiczki.

Wsad

I tu pojawia się duże pole do popisu. Można wykorzystać wszelkie rodzaje sypkich materiałów. Jako, że na moment zabawy dużo rzeczy w domu nie miałam, wsypałam do jednej rękawiczki ryż, do drugiej kaszę manną, do trzeciej kaszę kukurydzianą, a do czwartej soczewicę. Dzięki temu miałam różne kolory, struktury i wielkości ziaren. Warto jednak zrobić więcej takich łapek, np. z mąką, z cukrem, z grochem, z płatkami owsianymi, z kaszą jaglaną. Można też korzystać ze składników niejadalnych, jak na przykład z piasku czy ziemi.

Zabawy

A co można robić z takimi rękawiczkami? Przede wszystkim pozwolić dzieciom się z nimi zaznajomić. Uleńka od razu zaczęła oglądać wszystkie, przesypywać sobie ziarenka, dotykać ich. Wojtulek na początku nie pałał takim entuzjazmem. Chwilę mu zajęło oswojenie się z łapkami. Potem i on sprawdzał co tam jest w środku. Taka nieskrępowana wolność w procesie poznawczym. Dzieciaki oczywiście wykorzystały rękawiczki też do zabaw w podawanie ręki czy głaskanie po buzi.

Ze swojej strony też im trochę pomogłam w zabawie. Zadawałam im po prostu pytania pomocnicze. Które ziarna są najgrubsze? Jaki kolor ma kasza manna, a jaki kukurydziana? Która z łapek jest najbardziej miękka?

Przygotowanie łapek sensorycznych, oddziałujących na zmysł wzroku i dotyku, a także słuchu (można nimi również potrząsać i wydobywać różne dźwięki), zajęło mi dosłownie pięć minut. Mając więcej składników czas przygotowania może się wydłużyć do dziesięciu. Zabawa nimi trwała zaś całe popołudnie, a w kolejnych dniach i tak dzieciaki wracały do tych rękawiczek. Chyba więc warto poświęcić chwilę, by zyskać zainteresowanie dzieci na długie chwile.

Reklamy