Trochę się spóźniłam. Międzynarodowy Tydzień Bliskości trwał od 3 do 8 października. Chciałam wtedy zainaugurować Dzikie wiśnie. Niestety z różnych względów wszystko się przesunęło. I tak oto dopiero teraz rozpoczynam moją działalność blogową.

Dzikie wiśnie to będzie głównie relacja z zabaw z moimi dzieciakami, ale nie tylko. Chcę pokazać różnego rodzaju działania sprzyjające rozwojowi dzieci, a także ciekawe sposoby na przemycenie w zabawie nauki. A co jeszcze? Pomysłów mam wiele, zobaczymy czy na wszystkie znajdę czas i siłę.

Bliskość

Międzynarodowy Tydzień Bliskości był dla mnie pretekstem do pokazania jak bliskość właśnie może być rewelacyjnym sposobem na stymulację rozwoju, szczególnie najmłodszych maluchów. Jestem wielką fanką Zabaw fundaMentalnych opracowanych przez Colin Rose i Gordona Drydena. I właśnie z ich książek dowiedziałam się w jaki sposób najprostsze czynności mogą mieć wspaniały wpływ na dziecko. Oczywiście duża część zabaw jest bardzo intuicyjna. Każdy rodzic nosi swoje maleństwo na rękach, przytula, głaszcze, całuje, śpiewa mu, mówi do niego. Można by tu jeszcze wymienić wiele innych prozaicznych przejawów bliskości. Dla mnie bardzo ważne jest noszenie, bo ten rodzaj bliskości jest mi najłatwiej praktykować.

Nie noś, bo się przyzwyczai

Już nie raz słyszałam te słowa, głównie od osób z pokolenia moich rodziców i starszych. Nie wiem jednak co w tym złego. Człowiek bowiem jest ssakiem i należy do grupy noszaków. W przeciwieństwie do gniazdowników (np. myszy, koty), których młode po urodzeniu zostają w gnieździe dającym im bezpieczeństwo oraz stabilną temperaturę, a także zagniazdowników (np. konie, słonie), których młode po urodzeniu są w miarę samodzielne, noszaki mają silnie wykształcony odruch chwytania we wszystkich kończynach. Oznacza to, że mogą trzymać się sierści matki, jak na przykład leniwce, szympansy czy goryle. W ten sposób zawsze są blisko rodzicielki, co daje im duże poczucie bezpieczeństwa. Okazuje się, że noszenie ma również ogromny wpływ na ludzkie dzieci, a dokładniej na układ przedsionkowy, na który składa się błędnik w uchu środkowym w powiązaniu z móżdżkiem. Prawidłowe funkcjonowanie układu przedsionkowego warunkuje właściwy rozwój sensomotoryczny. Niedostateczna stymulacja tego układu może prowadzić nawet do późniejszych problemów z koncentracją i nauką w okresie szkolnym.

Noszenie doskonali także zmysł równowagi i koordynacji ruchowej. Moim zdaniem jednak trzeba pamiętać o jeszcze jednej ważnej rzeczy. Noszenie dziecka, przytulanie i kołysanie jest po prostu czasem przyjemności i relaksu dla malucha, a także opiekuna. Gdy dzieć zacznie raczkować, chodzić, biegać, będzie już coraz mniej okazji do tego typu bliskości. Pierwsze pół roku życia jest najlepszym okresem w życiu na takie przyjemności. Oczywiście później noszenie też będzie nieuniknione, ale już w mniejszej skali. Można wtedy już je nosić na plecach, na barkach, a można się po prostu poprzytulać na siedząco, szczególnie gdy kilkanaście, a potem kilkadziesiąt kilo to za dużo dla rodzicielskiego kręgosłupa.

Chusty i nosidła

Dla mnie osobiście najłatwiej nosić dzieci w chuście bądź nosidle. Jest to niesamowita wygoda połączona z bliskością. Mogę więc robić dwie rzeczy naraz, co jest niezwykle istotne przy mojej potrójnej gromadzie. Cały czas mam wrażenie, że zaniedbuję trochę najmłodszą, więc chociaż noszę ją w chuście. Tyle mogę jej dać, gdy jednocześnie ogarniam starszaków, daję im jeść, sprzątam, bawię ich i tak dalej.

Chusta/nosidło zawsze pomagało nam też w trakcie wyjazdów. Starszaki zdobyły w ten sposób swoje pierwsze górskie szczyty. Mogę też wyjść szybko do sklepu czy ogrodu. W chuście Wojtuszek się szkolił razem ze mną w czasie Akademii Questingu, był też w Łodzi na szkoleniu ODE Źródła. Agulka niedługo pojedzie ze mną na konferencję do Krakowa i tam również zabiorę ze sobą chustę.

Bliskość można praktykować na wiele sposobów, i to nie tylko w Tygodniu Bliskości. Noszenie jest moim ulubionym sposobem, ale każdy inny jest również ważny dla stymulacji zmysłów malucha. Warto tym pomyśleć chociażby przytulając następnym razem swoje dziecię.

Advertisements